← Wszystkie artykuły

Polski Trump z Żyrardowa. Wielki biznes odpadowy, ochrona ze strony „ziobrystów" i droga do Lubina

Autor: Łukasz Bugajski

Krzysztof Rdest
Krzysztof Rdest — właściciel Grupy EMKA

Jeżeli zastanawialiście się kiedyś, ile pieniędzy można zarobić na polityce w połączeniu ze spalaniem odpadów, chodzącą odpowiedzią na to pytanie jest Krzysztof Rdest – żyrardowski „baron", właściciel Grupy EMKA, specjalizującej się między innymi w odbieraniu i utylizacji odpadów medycznych. Na liście klientów Emki znajduje się kilkanaście tysięcy podmiotów z całej Polski, takich jak szpitale, apteki, laboratoria czy gabinety weterynaryjne.

Rdest to człowiek bezwzględny, który wielokrotnie udowadniał, że nie cofnie się przed niczym, by zniszczyć swoich wrogów i zrealizować założone cele − zarówno te biznesowe, jak i polityczne. Od lat kreuje się na „self-mademana", który do wszystkiego doszedł własną pracą. Jeszcze na początku lat 90. parał się przeróżnymi zajęciami, takimi jak prowadzenie kwiaciarni, sprzedawanie popcornu czy jeżdżenie na taksówce. Miał też za sobą służbę wojskową i wyjazd do Niemiec. Następnie założył firmę spedycyjną, a ukoronowaniem jego działalności była właśnie sieć spalarni, która z czasem rozrosła się do rozmiaru rynkowego giganta. Tylko w 2023 roku Emka S.A. przyniosła ponad 14 mln zł czystego zysku.

W wolnych chwilach Rdest spełnia się jako wokalista disco-polo, realizując rozmaite covery, od Franka Sinatry po Zenka Martyniuka. Udało mu się nawet wydać kilka płyt. Dodajmy, że w 2023 roku, gdy Emka otwierała nową spalarnię w Kędzierzynie-Koźlu, Rdest zorganizował bezpłatny koncert, na którym wystąpiła Maryla Rodowicz, a mieszkańców na wydarzenie dowoziły darmowe autobusy należące do firmy.

Dopełnieniem tego „amerykańskiego" wizerunku jest eksponowanie wartości rodzinnych. Nie bez powodu jedynymi wspólnikami Rdesta są: żona Agnieszka, z zawodu nauczycielka historii, oraz córka Małgorzata Rdest, od której imienia pochodzi nazwa firmy Emka. Obecnie Małgorzata (rocznik '93) pełni funkcję wiceprezesa zarządu, wcześniej ojciec zasponsorował jej karierę kierowcy rajdowego.

Jestem bardzo ciekawy, w jaki sposób Rdest był w stanie dogadać się z Robertem Raczyńskim – melomanem i saksofonistą, który finansuje za pieniądze podatników Narodową Orkiestrę Dętą w Lubinie i raczej nie przypadła mu do gustu muzyka Rdesta. Można więc przyjąć, że panowie w swojej współpracy nie kierowali się względami muzycznymi. Jakie wartości mogły do nich przemówić?

Biznesowa pomysłowość i ochrona prawna

Wbrew przaśnemu wizerunkowi, wystarczy prześledzić rejestry gospodarcze, by docenić determinację i biznesową pomysłowość Krzysztofa Rdesta. Abstrahując od samych liczb, dobrze zaplanował rozwój holdingu i poszczególne machinacje – choćby konsekwentną dywersyfikację lub też przekształcenie jednoosobowej działalności gospodarczej w spółkę akcyjną zaledwie kilka miesięcy po otrzymaniu szeregu pozwoleń na transport i przetwarzanie odpadów. Ścisła współpraca z żoną i córką również niesie ze sobą pewne korzyści, na przykład w kontekście postępowań karnych.

Wspominam o tym nie bez przyczyny, bowiem różne służby od lat interesują się działalnością Rdesta, choć nikomu nie udało się go „złapać za rękę". Idealnym przykładem jest afera z 2013 roku, gdy Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska złożył zawiadomienie do prokuratury w związku z szeregiem poważnych nieprawidłowości Emki. Firma nie była w stanie rozliczyć się z nawet 1/4 transportów odpadów, tiry miały niedziałające GPS-y i przewoziły śmieci poza granice województw (co nie było legalne), a ponadto ilość spalonych odpadów „na papierze" przewyższała nawet kilkunastokrotnie teoretyczne możliwości zakładów należących do Emki.

Śledczy podejrzewali, że niebezpieczne odpady, które powinny zostać poddane złożonej obróbce termicznej, po prostu mielono i zakopywaniu w ziemi, ewentualnie dezynfekując uprzednio parą wodną.

Pomimo tych nieprawidłowości śledztwa dochodziły do martwych punktów i – przynajmniej według informacji medialnych − zawsze były prowadzone „w sprawie". Dlaczego tak się działo? Dochodzimy tu do być może kluczowej kwestii, jaką są powiązania polityczne Krzysztofa Rdesta, który jako biznesman wchodził w różne relacje z podmiotami publicznymi i prywatnymi.

Ekspansja polityczna

W 2015 roku właściciel Emki rozpoczął polityczną ekspansję. Zbiegło się to także z przejęciem władzy przez PiS. Na początku Rdest wszedł do rady nadzorczej tajemniczego stowarzyszenia o nazwie STRATERA MED., zrzeszającego „pracodawców na rzecz równości stron w postępowaniach o zamówienia publiczne". Wśród osób powiązanych z tym podmiotem byli między innymi: Kielichowski, Aleksander Nauman czy Michał Tober (w przeszłości wiceminister kultury i rzecznik prasowy rządu Leszka Millera).

Co więcej, we wrześniu 2015 roku Rdest został prezesem nowo powstałego Żyrardowskiego Klubu Biznesowego – stowarzyszenia będącego organizatorem szeregu spotkań, w których brało udział wielu polityków powiązanych z ówczesną władzą (wśród nich wymieniani są między innymi Mariusz Kamiński, Zbigniew Ziobro, czy Adam Hofman).

Ponadto to właśnie Żyrardowski Klub Biznesu sponsorował niektóre discopolowe wyczyny wokalne Rdesta.

Marek Martynowski – „księgowy mafii"

Krzysztof Rdest utrzymywał również bliskie relacje z Markiem Martynowskim, wpływowym politykiem PiS z Płocka, który pełnił mandat senatorski w latach 2011-2023. Z wykształcenia ekonomista, zajmował różne stanowiska w administracji samorządowej, wraz z Tomaszem Sakiewiczem współtworzył Klub „Gazety Polskiej". Był też związany z Kancelarią Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i współorganizował wylot do Smoleńska 10 kwietnia 2024 roku.

Marek Martynowski kilkakrotnie zbuntował się przeciwko Partii. W 2020 roku jako senator odmówił poparcia tzw. „piątki Kaczyńskiego", a w 2021 roku niespodziewanie zrezygnował z funkcji szefa klubu koła PiS w Senacie (którą pełnił nieprzerwanie od 2015 roku) – w geście sprzeciwu wobec nepotyzmowi w szeregach Prawa i Sprawiedliwości, którego twarzą był Krzysztof Sobolewski (jego żona znajdowała hurtowe zatrudnienie w spółkach skarbu państwa). Co ciekawe, po rozmowie „face to face" z Jarosławem Kaczyńskim, Martynowski zmienił zdanie i niedługo po rezygnacji wrócił do pełnienia funkcji szefa koła senackiego. To nie koniec tajemniczych wątków w politycznym życiorysie senatora − z kolei kilka miesięcy wcześniej senator uległ wypadkowi samochodowemu na jednej z ulic w Płocku. Napisał wówczas na Facebooku: „Kostucha krążyła wokół mnie".

Martynowski przez lata pełnił funkcję, którą można by publicystycznie określić jako „księgowy mafii". Był łącznikiem pomiędzy Nowogrodzką a środowiskami pragnącymi nawiązać szeroko rozumianą współpracę biznesową z PiS-em. Nietrudno się domyśleć, że taką osobą był właśnie Krzysztof Rdest, czyli człowiek wykazujący corocznie kilkadziesiąt milionów zysku, który miał wówczas właściwie wszystko, jednak chciałby osiągnąć coś więcej… Władzę.

Warto też również odnotować, że Rdest i Martynowski zmierzyli się w bezpośrednim starciu wyborczym – w 2015 roku kandydowali do Senatu (Płock i Żyrardów znajdują się w tym samym okręgu wyborczym). Choć Rdest, startujący z własnego komitetu, uzyskał niecałe 10%, to i tak 18,5 tys. głosów można uznać za przyzwoity wynik jak na prezesa firmy odpadowej.

Kolejna ciekawostka: w 2023 roku mandat Martynowskiego w Senacie przejął Waldemar Pawlak, zdobywając prawie 6 tys. głosów więcej. Martynowski pokonywał Pawlaka w latach 2015 i 2019. Nie bez znaczenia była tutaj postawa samego Prawa i Sprawiedliwości, partia bowiem nie za bardzo wspierała Martynowskiego w kampanii.

Kolejny − jeszcze bardziej spektakularny − „bunt" Martynowskiego miał miejsce w maju 2024 roku, gdy po objęciu mandatu radnego sejmiku wojewódzkiego (startując z list PiS) zdecydował się nie wchodzić do klubu radnych PiS, o czym poinformował, zamieszczając na Facebooku gorzki post, w którym nie zostawił suchej nitki na polityce kadrowej Jarosława Kaczyńskiego, używając tak mocnych określeń jak „naplucie w twarz".

Jak widać konflikt Martynowskiego z prezesem Prawa i Sprawiedliwości pogłębiał się od lat i miał również, przynajmniej pozornie, pewien aspekt ideologiczny. Można więc odnieść wrażenie, że senator zaczął w pewnym momencie odpływać do obozu Suwerennej Polski.

Podobno Zbigniew Ziobro, ówczesny minister sprawiedliwości, w pewnym momencie osobiście interweniował u Jarosława Kaczyńskiego, by uchronić Martynowskiego przed niełaską prezesa PiS (mogącą skutkować „śmiercią" w rozumieniu politycznym).

Rdest jako radny i ekspansja Emki

Jak to wiąże się z postacią Krzysztofa Rdesta? W 2018 roku Rdest został radnym powiatu żyrardowskiego. Wystartował z własnego komitetu, a jako kandydat zdobył największą liczbę głosów w całym powiecie (1953). Udało mu się wprowadzić do rady jeszcze jednego radnego i zawiązać koalicję z Prawem i Sprawiedliwością, dzięki czemu wszedł także do Zarządu Powiatu. Nie tylko ugruntowało to jego pozycję na żyrardowskim podwórku, ale także dało ogromne możliwości na realizację zamówień publicznych. W 2024 roku Rdest również otrzymał mandat, startując z komitetu prezydenta Żyrardowa – Lucjana Chrzanowskiego (w przeszłości powiązanego z PiS i PSL).

Jacek Ozdoba i „zbrodnia doskonała"

Rdest w pewnym momencie nawiązał współpracę z Jackiem Ozdobą – kolejnym „ziobrystą", który do 2023 roku pełnił funkcję wiceministra klimatu i środowiska, mając ogromny i realny wpływ na Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. Jedną z flagowych inicjatyw Jacka Ozdoby na tym odcinku było zorganizowanie cyklu kontroli na składowiskach odpadów w całej Polsce, który miał ruszyć w 2022 roku. W tym czasie Ozdoba regularnie pojawiał się w Żyrardowie, gdzie wraz z Krzysztofem Rdestem brał udział w różnych okolicznościach – pasowaniu na ucznia tutejszej podstawówki czy też sprzątaniu pobliskiego stawu.

Można jednak przypuszczać, że cel tych wizyt był zupełnie inny, a Ozdoba i Rdest prowadzili także rozmowy o charakterze biznesowym. Wiceminister klimatu mógł wykorzystywać swoją pozycję, by wraz z właścicielem Emki – dysponującym ogromnym zapleczem logistycznym – zaplanować odpadową „zbrodnię doskonałą", niosącą wielomilionowe zyski.

Ponadto Rdest potrzebował parasola ochronnego ze względu na ekspansję, którą prowadziła w tym czasie jego firma. Emka usiłowała zbudować spalarnie w każdym możliwym miejscu i za wszelką cenę: w Zambrowie w woj. podlaskim burmistrz zablokował powstanie spalarni pomimo osobistych nacisków Krzysztofa Rdesta; w Redzikowie pod Słupskiem, mimo naruszeń przepisów administracyjnych (zgłoszonych przez wójta okolicznej gminy Damnica) spalarnia ruszyła w październiku 2024 roku; w Chełmie na Lubelszczyźnie dopiero petycja podpisana przez 7 tys. mieszkańców (prawie 15% populacji miasta) powstrzymała inwestycję − sprawa jest obecnie na etapie złożenia odwołania przez Emkę od negatywnej decyzji Urzędu Miasta; w Kędzierzynie-Koźlu w ramach „ocieplania wizerunku" przed uruchomieniem spalarni zorganizowano wspomniany bezpłatny koncert Maryli Rodowicz (a sama instalacja została zbudowana jeszcze przed uzyskaniem zgód środowiskowych; obecnie w planie jest budowa drugiego zakładu w Kędzierzynie, który będzie oczyszczał olej kuchenny). Ponadto Rdest planował także realizować inwestycje zagraniczne, między innymi w krajach afrykańskich.

Droga do Lubina

Jak postać Krzysztofa Rdesta łączy się z Dolnym Śląskiem? Po pierwsze, jeden z projektów firmy Emka zakładał wybudowanie spalarni odpadów w Sycowie. Podobno Rdest był nawet wstępnie dogadany z burmistrzem miasta − Dariuszem Maniakiem.

Jednak panowie nie zdołali się porozumieć co do wysokości łapówki wręczonej burmistrzowi, w wyniku czego projekt uzyskał odmowną decyzję administracyjną, a Rdest postanowił na odcinku dolnośląskim skupić wszystkie siły na Lubinie.

Operacja „Lizbona" i spółka Lubin Energy

Tak docieramy do wątku łączącego się już bezpośrednio z operacją „Lizbona", w ramach której Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego inwigilowała polityków Zagłębia Miedziowego (zwłaszcza środowisko prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego oraz powiązanych firm odpadowych), w wyniku czego Emka S.A. znalazła się w pośrednim zainteresowaniu Agencji.

Należy zwrócić szczególną uwagę na spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością o nazwie LUBIN ENERGY, której siedziba – wbrew temu, co sugeruje nazwa – znajduje się w Płocku. W tym momencie pojawia się dwóch bohaterów – bracia Mariusz i Robert Saranowie, którzy prowadzą od wielu lat inną płocką firmę – SABA Sp. z o.o. (jej początki sięgają lat 80., co samo w sobie może dawać do myślenia). Saba zajmuje się produkcją tworzyw sztucznych, a od 2014 roku − także termicznym przetwarzaniem odpadów. Choć nie ma bezpośrednich gospodarczych powiązań pomiędzy Rdestem a braćmi Saran, są oni uważani za emisariuszy jego interesów. Saranowie w 2019 roku założyli spółkę Lubin Energy, z siedzibą w Płocku, która zakupiła działki na terenie Lubina z zamiarem postawienia na nich wspomnianej instalacji.

Zastanawiające jest to, że Saranowie wykorzystali w projekcie zapis uchwały rady miejskiej Lubina z 2017 roku, zgodnie z którym prywatny inwestor miał prawo wybudować taką instalację. Co więcej, taki projekt (a przynajmniej konkurencyjny, polegający na ciepłowni spalającej biomasę) już powstał i miał być realizowany przez spółkę TERMAL – konsorcjum prywatno-publiczne, w którym pakiet udziałów 55% był w posiadaniu spółki Econ Trader z Grupy Econ, a pakiet mniejszościowy 45% należał do Miasta Lubin. Obie inwestycje miały powstać na sąsiadujących ze sobą działkach − trudno więc wyobrazić sobie ich jednoczesną realizację.

Mówiło się także o złych relacjach na linii Econ – Miasto Lubin. Tym samym projekt Lubin Energy musiał powstać w porozumieniu z Robertem Raczyńskim, który postanowił storpedować własną inwestycję ze względu na wewnętrzne animozje. Raczyński wykorzystał do tego znajomości Andrzeja Pudełki (odpowiadającego za nadzór w lubińskim magistracie), który miał w tym czasie dobrą „przelotkę" z Krzysztofem Rdestem i innymi politykami z Płocka.

Zastanawiająca jest także reakcja władz Lubina na planowane powstanie spalarni. Choć projekt został oparty na planie sprzed kilku lat, prezydent Robert Raczyński wydał decyzję odmowną. Jednak po odwołaniu, złożonym przez płocką spółkę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Legnicy, procedura administracyjna została wszczęta od nowa. W 2023 roku sprawa spalarni była przedmiotem dyskusji na inauguracyjnym spotkaniu Lubińskiego Klastra Energii, a temat powrócił na dobre pod koniec 2023 roku, gdy Raczyński przedstawił w tej sprawie nowe dokumenty, co zostało ogłoszone przez urząd 21 grudnia 2023 r., a więc mieszkańcy mieli zaledwie kilka dni roboczych na zapoznanie się z dokumentacją. Obecnie sprawa znalazła się w zawieszeniu, choć w sprawozdaniu finansowym z 2023 roku spółka Lubin Energy zakłada, że uda się jej sfinalizować inwestycję do końca 2026 roku.

Wątek Grupy Orlen

Pojawia się tu także szerszy kontekst − rola, jaką w całym układzie miała odegrać Grupa Orlen. Koncern pod rządami Daniela Obajtka przejawiał ambicje, aby maksymalnie rozszerzyć i zdywersyfikować swoją działalność, kierując się także w kierunku rynku odpadowego i energetycznego.

Jan Piński wielokrotnie informował także o zaciągu ludzi z PiS-owskich służb specjalnych do spółki „Orlen Ochrona".

W 2021 roku podpisano list intencyjny pomiędzy PKN Orlen a 20 innymi podmiotami w sprawie utworzenia tak zwanej Mazowieckiej Doliny Wodorowej. Na wydarzeniu mieli być obecni między innymi Krzysztof Rdest i Mariusz Saran. W kolejnych miesiącach doszło do kilku wizyt Rdesta w siedzibie Orlenu. Biorąc pod uwagę potencjał gospodarczy Emki, podczas tych spotkań nie musiał zapewne prosić o apanaże dla rodziny jak Piotr Nisztor − ale z pewnością były pewne interesy do omówienia.

Na pewnym etapie powstał na przykład pomysł, że Orlen będzie odbierał odpady komunalne z Miasta Płock, a następnie przerabiał je na paliwo. Osobą odpowiedzialną za realizację tej idei była Wioletta Kulpa – radna Płocka, asystentka Marka Martynowskiego i szefowa lokalnych struktur PiS. Kulpa wizytowała także w Lubinie, była też obecna w miejscu zamieszkania Andrzeja Pudełki w Legnicy. Z kolei Mariusz Saran, prezes firmy Saba, dwukrotnie pojawił się w Senacie na zaproszenie Marka Martynowskiego.

Podsumowanie

Podsumowując, obecnie Krzysztof Rdest znalazł się w dość skomplikowanej sytuacji. Z jednej strony można pomyśleć, że biznesowy background i spore ego predysponują go, by zostać polskim Donaldem Trumpem. Z drugiej strony – nie życzyłbym Polsce takiego Trumpa, a istnieje też ryzyko, że skala nieprawidłowości, której dopuścił się Rdest za czasów PiS, może stanowić poważny problem w dalszym rozwoju jego politycznej kariery.

Autor: Łukasz Bugajski